Wstałam dzisiaj wcześniej niż w zwyczaju mam wstawać. O 7 zadzwonił budzik – czas wyjsc na spacer z psem. Duża to dla mnie zmiana bo zazwyczaj na spacer z psem wychodzi mój narzeczony, jego rutyną było wstanie rano, przygotowanie się do pracy i wyjście z psem. No, ale teraz nie ma pracy to i nie ma spacerów z psem. Nie ma pracy, bo nie ma turystów. Wszystko w Hurghadzie zamarło, wszystkie hotele i atrakcje turystyczne zostały zamknięte z powodu pandemii koronawirusa. Niech się wyśpi. Ja wstanę wcześniej choć i tak źle śpię po nocach. 
Wyszłam ze swojego mieszkania punkt 7:15, uderzyło mnie całkiem mocno świecące kwietniowe egipskie słońce. Pomyślałam, że nadchodzi lato, nadchodzą upały. Kocham egipskie lato, wtedy czuję, że żyję. Świat nabiera innych kolorów letnią porą. Niebo jest bardziej niebieskie, morze wydaje się bardziej lazurowe i jeszcze czystsze. Latem słońce później zachodzi, nie opuszcza nas tak wcześnie jak zimą. Zmierzałam w kierunku apteki, tym razem musiałam kupić coś na spanie, noc nieprzespaną odeśpię w dzień. A co tam, i tak kwarantanna. Wszystko zamknięte więc nawet nie pójdę napić się herbaty i zapalić fajki wodnej, która w Egipcie ma wyjątkowy smak.
Mieszkam jedną ulicę od centrum miasta, a więc zawsze o tej porze słychać tysiące klaksonów i widać setki ludzi idących do pracy. Doszłam do głównej ulicy, ulicy Sheraton, a tam nic. Nie egipska cisza. Nie ma ludzi. Samochody policzyć mogłam na palcach obu rąk. Cisza. Nikt nie trąbi, nikt nie przeciska się przez ludzi do mikrobusa, aby zdążyć dojechać do pracy, nikt nie siedzi w kafejce i nie pali sziszy z rana, bo jest to zakazane. Normalnie o tej godzinie miasto żyje pełnią życia. Z resztą w nocy też. Teraz tego życia nie ma, ani z rana, ani w nocy. Wczesnym rankiem na egipskich ulicach jest walka o złapanie mikrobusa, przeciskanie się pomiędzy ludzmi, aby zdążyć na czas do pracy, której teraz brak. Nikt nie pije mocnej, egipskiej herbaty lub kawy tureckiej, wszystko zamknięte. O tym, że jestem w Egipcie przypomniało mi tylko słońce i ten egipski zapach powietrza, jedyny w swoim rodzaju, powietrze i podmuch wiatru, ciepłego wiosennego wiatru.
W aptece kupiłam to co miałam kupić. Sprzedawca zapytał:
– nie może Pani spac?
– A kto z nas może? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie, choć tak się nie powinno i wyszłam z apteki mówiąc arabskie do widzenia. Inshallah. jak Bóg da.
Poszłam w kierunku domu zasmucona widokiem wymarłego miasta, zasmucona ciszą, która aż boli, ta nie egipska cisza jest dziwna, nigdy wcześniej jej nie spotkałam. Pokochałam ten swój Egipt za ten chaos, którego czasami nienawidzę. Teraz brak mi tej egipskiej przepychanki, tęsknię za klaksonami, za widokiem ludzi, którzy od rana lub do samego rana siedzieli w kafejkach delektując się sziszą, popijając kawę, brak mi ludzi, którzy od samego rana stali w kolejce po świeży falafel, którzy zajadali się od samego rana egipskim foulem, który najbardziej lubiany jest na śniadanie. Nadeszła chwila zastanowienia się nad wszystkim, czas się zatrzymał, nie wiem na jak długą chwilę. Teraz człowiek docenia wszystko, czego normalnie na codzień nie zauważał, lub zauważał, ale nie cieszył się tym. Mam nadzieję, że ten egipski chaos powróci za krótką chwilę, bo tęsknię za nim niezmiernie.

Uśmiech na mojej twarzy pojawił się gdy starszy pan, który zbierał śmieci z mojej ulicy rzucił w moją stronę uprzejme ” good morning madame”, mimo całej sytuacji ludzie wciąż mają ochotę na uprzejmości.

Teraz jestem w domu, piszę to co czuję i przygotowuję karkade, herbatę z hibiscusa, aby chociaż trochę poczuć ten mój dawny, ukochany Egipt ❤ Wirus odebrał mi cząstkę Egiptu, ale na szczęście Egipt to nie tylko chaos na ulicach, czy zapach fajki wodnej. Teraz ten Egipt stwarzam sobie sama w domu, poranki zaczynam od karkade, wcześniej wychodziłam do kafejki. Teraz obserwuje Egipt przez okno i zastanawiam się, co będzie dalej? Czy wszystko wróci do normy? 

Ania Wierzbicka

Mam na imię Ania, mam 22 lata i pochodzę z Gdyni. Rok temu postanowiłam założyć konto na instagramie o tematyce miłości między muzułmaninem, a chrześcijanką. Na swoim Instagramie opisuje nasz związek, opowiadam o życiu w Egipcie oraz udzielam podstawowych informacji na temat Islamu. Staram się łamać stereotypy, które krążą po świecie.

Poznaj moją historię

O mnie

Mam na imię Ania, mam 23 lata i pochodzę z Gdyni. Ponad rok temu postanowiłam założyć konto na instagramie o tematyce miłości między muzułmaninem, a chrześcijanką. Na swoim Instagramie opisuje nasz związek, opowiadam o życiu w Egipcie oraz udzielam podstawowych informacji na temat Islamu. Staram się łamać stereotypy, które krążą po świecie.

Pogoda w Hurghadzie

Weather Icon